.
Tajemnice spod kościoła

Teresa Krysztofiak, archeolog prowadzący badania w rezerwacie archeologicznym w Gieczu, oddziale Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy, nie może wyjść ze zdumienia: - Czy tych, którzy w roku 1962 odkrywali zarys tego muru nie gnała ciekawość, by sprawdzić co jest pod nim? Dlaczego nie chciano zbadać co kryje w sobie ta ziemia? 

O tym, że parafia świętego Jana Chrzciciela w Gieczu istniała na pewno w 1240 roku wiedziano z przekazów historycznych, mimo że obecny kościół drewniany pod tym wezwaniem wzniesiono w połowie XVIII stulecia - odbudowano go po pożarze.

Biegnący po jego północnej stronie mur, długości około 14 metrów, odkryto podczas badań w roku 1962. Wykopy nie były jednak przeprowadzone zbyt głęboko — mur odsłonięto do wysokości, w której łączy się on z fundamentami. Wiedziano oczywiście, iż to mur romański. Ale jako że nie znaleziono wówczas fundamentów, nie było podstaw do datowania go. Przypuszczano jedynie, że zagięcie muru, biegnącego z zachodu na wschód jest pozostałością absydy kościoła. Wszystko to jednak były przypuszczenia. 

Podczas tegorocznego sezonu archeologicznego do badań tych powrócono zakładając wykopy sondażowe. Miały one dać rutynowe odpowiedzi na temat charakteru posadowienia muru, znaleźć ewentualne fundamenty, ustalić chronologię.
Tymczasem wyniki tych sondaży zaskoczyły wszystkich. Z całą pewnością można powiedzieć, że murowany kościół grodowy istniał już na początku wieku XI. A może nawet wcześniej? 
- Co do pierwszej połowy wieku XI nie mamy wątpliwości - mówi Teresa Krysztofiak. - Wskazuje na to zarówno ceramika znaleziona w warstwie osadniczej, a datowano właśnie najpóźniej na pierwszą połowę wieku XI, jak i struktura odkrytych fundamentów. Wygląda ona na wczesne romańskie założenie, być może nawet przełom X i XI wieku, choć jeszcze trudno precyzyjnie to określić. Zakładając jednak, że to co znaleźliśmy pochodzi z pierwszej połowy wieku XI wieku, to znaczy, że to co znajduje się pod tymi fundamentami jest jeszcze starsze. 
Pod nimi jest rozsypisko. A co jest pod nim? Trudno przewidzieć. Badania rozpoczęte w tym sezonie na pewno nie zakończą się w tym roku. To dopiero pierwszy sygnał, że w przyszłym roku może nas czekać w Gieczu kolejna archeologiczna sensacja.
Dziś jest jeszcze zbyt wiele pytań, na które nie można dać odpowiedzi? Czy rumowisko można kojarzyć z najazdem Brzetysława w roku 1038, kiedy to mieszkańcy Giecza wzięci zostali do niewoli? Gród opustoszał, mógł niszczeć, a wraz z nim
i kościół. Czy świątynię tę wzniesiono w pierwszej połowie XI wieku czy może wcześniej? Może jest rówieśnikiem budowli lednickich? 
- Z całą pewnością możemy powiedzieć, że grodowy kościół w Gieczu należy od najwcześniejszych kościołów w Wielkopolsce. Nie ma tu żadnych wkopów grobowych, jest czysty układ stratygraficzny i dlatego datowanie jest łatwiejsze. Ale to wszystko wymaga wielu badań i analiz. Trudno też dywagować, czy budowla była jedno czy
trzynawowa — za mało jeszcze danych. W przyszłym roku podejmiemy tu badania szerokopłaszczyznowe, by uchwycić punkty najistotniejsze dla odtworzenia kształtu budowli - mówi T. Krysztofiak.- Gdy rozpoczynaliśmy w tym roku badania wiedzieliśmy, że mury są romańskie, ale nikt nie przypuszczał, że są tak wczesne... 

ANNA PLENZLER 
Fot: ANDRZEJ SZOZDA

1996, 1997 Głos Wielkopolski, Wszelkie prawa zastrzeżone 

.